Ucieczka z internowania Mirosława Andrzejewskiego

Kwidzyn 7 sierpnia 1982 roku.

Ucieczka z więzienia Mirosława Andrzejewskiego
kartka pocztowa Pomnik Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni - Życzenia dla Internowanych
kartka pocztowa Pomnik Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni - Życzenia dla Internowanych.
Źródło: Sprawa Kwidzyńska str. 218-219

 

Ucieczka mojego brata Mirka nie była wcześniej planowana. W sobotę 7 sierpnia 1982 roku jechałem go odwiedzić, nie widziałem się z nim od pamiętnej nocy 12/13 grudnia 1981 roku, kiedy to milicja zabrała Go z naszego mieszkania rodzinnego w Siedlcach, zapewniając, że rano wróci.

Do Ośrodka Odosobnienia dla Internowanych, który mieścił się w Zakładzie Karnym w Kwidzynie, jechałem jeszcze z jedną sprawą, a mianowicie sprawdzić, czy doszła kartka pocztowa z życzeniami dla Internowanych z "Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970". Pocztówkę tą wysłałem listem poleconym, odkrytą (bez koperty). Miałem ewentualnie dochodzić, w którym miejscu zaginęła. Wypadki potoczyły się jednak inaczej i sprawa pocztówki przestała być istotna.

 


Planowanie ucieczki

Po opuszczeniu widzenia przez naszych rodziców, Mirek wspomniał o ucieczce. Szybko podtrzymałem ten temat. Przeanalizowałem sytuację na biurze przepustek i doszedłem do wniosku, że jest możliwe wyjście przez bramę więzienną. Ustaliliśmy, że spróbujemy ucieczki w momencie, kiedy większa grupa odwiedzających będzie opuszczać widzenie. W razie wpadki Mirek miał się tłumaczyć, że tylko mnie odprowadza. Sytuacji za bramą nie rozważaliśmy. Mirek oddał rzeczy otrzymane na widzeniu Internowanym, jednocześnie informując ich o zamiarze ucieczki z więzienia i czekaliśmy na dogodną sytuację.

Ucieczka z więzienia

Po pomyślnym przejściu przez bramę więzienną, udaliśmy się na dworzec PKP, skąd ruszyliśmy najbliższym pociągiem w kierunku Gdańska. W wagonie kolejowym przyszła refleksja, co dalej...

- do swojego mieszkania nie mogłem Mirka zaprowadzić, tam mogła już czekać na nas milicja

- nie miałem kontaktów z opozycją w Gdańsku

- w Gdańsku mieszkałem dopiero 3 miesiące i nie miałem na tyle zaufanych znajomych, by umieścić uciekiniera z Ośrodka Odosobnienia dla Internowanych

 

Szukanie schronienia dla Mirka

Mirek wspomniał, że zna jedną osobę z Gdańska - Arnolda Kalinowskiego, internowanego, który kilkanaście dni wcześniej został zwolniony z Ośrodka Odosobnienia dla Internowanych w Kwidzynie. Niestety, nie miał do niego adresu. Doszliśmy do konkluzji, że ks. prałat Henryk Jankowski, proboszcz parafii p.w. Św. Brygidy, parafii Stoczni Gdańskiej, powinien posiadać podstawowe informacje o internowanych z rejonu Gdańska, w tym adresy zameldowania.

 

Ucieczka z więzienia. rys. Mirosław Andrzejewski
rys. Mirosław Andrzejewski. Klip z filmu dokumentalnego "Desperaci - nieznana historia PRL-u: Spod skrzydeł wrony".

Po uzyskaniu adresu, udaliśmy się we wskazane miejsce. Arnold przyjął nas bardzo serdecznie. Niestety, nie był to koniec naszych problemów. Z uwagi na to, iż mieszkał blisko stoczni i kręciło się dużo patroli milicyjnych oraz, że Arnold był internowanym, groziła dekonspiracja. Do sąsiadów też nie miał pełnego zaufania. Jednocześnie oświadczył, że dopóki nie znajdziemy bezpieczniejszego miejsca, Mirek może u niego się zatrzymać.

 

Na wieczornej naradzie ustaliliśmy, że najszybciej możemy znaleźć bezpieczne miejsce w naszym mieście rodzinnym Siedlcach, gdzie mamy znajomych i że najlepiej będzie zacząć od Sióstr Sakramentek z Siedlec, które wspomagały Solidarność i miały szerokie kontakty z jej działaczami. Jeszcze tej nocy wyruszyłem pociągiem do Siedlec.

 

W zakonie spotkałem mojego drugiego brata Zbyszka, który też przyszedł poinformować Siostry o ucieczce z więzienia Mirka, oraz o zatrzymaniu mojego ojca na przesłuchanie. Powiedział mi, że ma bezpieczne schronienie dla Mirka. Ustaliliśmy miejsce i czas spotkania Mirka i Zbyszka w Warszawie. O powodzeniu operacji miał mnie poinformować telegramem o ustalonej treści. Inna treść, lub brak telegramu świadczył o wpadce.

 

Odwiedziny domu rodzinnego

W drodze powrotnej, mimo grożącego niebezpieczeństwa, postanowiłem odwiedzić swoją matkę, która zdenerwowana, wyglądała jakichkolwiek informacji o Mirku. Przez podwórka i płoty, zachowując szczególną ostrożność dostałem się do mieszkania (budynek mógł być obserwowany). Po uspokojeniu mamusi, że Mirek jest bezpieczny i nic mu nie jest, nocnym pociągiem wróciłem do Gdańska.

 

Realizacja planu z Siedlec

Został jeszcze jeden problem do rozwiązania. Mirek uciekł tylko w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodenkach. O ile w Gdańsku - mieście turystycznym, latem i w dzień, ubiór ten był adekwatny, o tyle w pociągu nocnym i na ulicach Warszawy mogłoby wzbudzać podejrzenia. Ubranie Arnolda nie wchodziło w rachubę z uwagi na inną budowę ciała. Jedynym rozwiązaniem, który nam przychodził do głowy, było wzięcie rzeczy z mojego mieszkania (Mirek miał podobną posturę do mojej), lecz to wiązało się z tym, że mogą mnie z domu zabrać na przesłuchanie i nie będę w stanie dalej pomagać bratu. Pomimo zagrożenia, postanowiliśmy realizować ten plan. Przekazałem Mirkowi pieniądze na podróż, oraz informacje o spotkaniu. Żeby nie nadużywać gościnności Państwa Kalinowskich, umówiliśmy się z Mirkiem w Sopocie na molo, gdzie swoim ubiorem nie będzie wzbudzał podejrzeń. Wykorzystując świeżo nabyte doświadczenie z Siedlec, dobrnąłem do mieszkania, skąd wziąłem niezbędne rzeczy. Wracając tą samą drogą, przez nikogo niepokojony dotarłem do brata i przekazałem mu ubranie. Mirek wsiadł szczęśliwie do pociągu. Mogłem wrócić do domu.

 

Mirek jest bezpieczny

telegram
Telegram od Zbyszka informujący, że Mirek jest bezpieczny :-)

W domu dowiedziałem się, że nie było jeszcze milicji. 13 sierpnia dostałem telegram od Zbyszka - Mirek jest bezpieczny, milicjantów nadal nie było. Zacząłem podejrzewać, że śledzą mnie żebym doprowadził ich do Mirka. Było to mi nawet na rękę, gdyż odciągało uwagę od rzeczywistego pobytu brata, a ja nie miałem już z nim kontaktu, ani nie znałem miejsca jego ukrywania. Złościło mnie tylko, że nie mogę wyczuć tajniaka.

 

"Błyskotliwa" Milicja Obywatelska

Dopiero po latach, gdy miałem dostęp do dokumentów IPN, dowiedziałem się, że milicjanci zamiast ul. Partyzantów 13b/7 w Gdańsku Wrzeszczu, próbowali znaleźć adres ul. Partyzantów, 136/7 który nie istniał. Rozwiązanie powyższej, "skomplikowanej" zagadki zajęło Prokuraturze i Milicji Obywatelskiej półtora miesiąca.

 

Dokumenty:

  • Kartki pocztowe od internowanego brata z Ośrodka Odosobnienia w Kwidzynie (4,4 MB)
  • Akta śledztwa przeciwko Andrzejewskiemu Mirosławowi dot. ucieczki z Ośrodka Odosobnienia w Kwidzynie. część 1 (20,2 MB); część 2 (20,3 MB); część 3 (19,3 MB).

Wybrane strony z akt śledztwa przeciwko Andrzejewskiemu Mirosławowi:

Artykuły powiązane


Ten artykuł znaleziono szukając poniższych fraz:

ucieczki z prl

mirosław andrzejewski

milicja obywatelska

internowani w stanie wojennym

obóz dla internowanych

ucieczki z więzienia

Zostaw komentarz